Stowarzyszenie zwykłe prostota i ryzyko – fakty, które często pomijają poradniki internetowe.

W Internecie stowarzyszenie zwykłe przedstawia się jako „łatwe”, „szybkie” i „idealne na start”. To prawda, że stowarzyszenie zwykłe jest uproszczoną formą zrzeszenia. Ale uproszczona forma nie oznacza uproszczonego ryzyka. W rzeczywistości – co wynika wprost z ustawy Prawo o stowarzyszeniach – ryzyko dla członków stowarzyszenia zwykłego jest nieporównywalnie większe niż w stowarzyszeniu rejestrowym. Fakt ten poradniki internetowe często pomijają.

1. Uproszczona forma + odpowiedzialność członków

W stowarzyszeniu rejestrowym ustawa mówi jasno:

„Stowarzyszenie uzyskuje osobowość prawną i może rozpocząć działalność po wpisie do Krajowego Rejestru Sądowego.”

To oznacza, że za zobowiązania odpowiada stowarzyszenie jako osoba prawna, a nie członkowie.

W stowarzyszeniu zwykłym jest odwrotnie. Ustawa stanowi:

„Każdy członek odpowiada za zobowiązania stowarzyszenia zwykłego bez ograniczeń całym swoim majątkiem solidarnie z pozostałymi członkami oraz ze stowarzyszeniem.”

To najbardziej radykalna różnica między obiema formami.

Co to oznacza w praktyce?

  • odpowiedzialność jest solidarna,
  • odpowiedzialność jest nieograniczona,
  • odpowiedzialność obejmuje cały majątek prywatny członka,
  • wierzyciel może pozwać członka bezpośrednio, nawet zanim egzekucja wobec stowarzyszenia okaże się bezskuteczna.

Jest jedno „ale”: Odpowiedzialność członków stowarzyszenia zwykłego powstaje z chwilą, gdy egzekucja z majątku stowarzyszenia zwykłego okaże się bezskuteczna. Niemniej jednak nie ma przeszkód do wniesienia powództwa przeciwko członkowi, zanim egzekucja z majątku stowarzyszenia zwykłego okaże się bezskuteczna. W przypadku stowarzyszenia, które nie posiada majątku a zaciągnie zobowiązanie, odpowiedzialność osobista członków za to zobowiązanie stanowi ryzyko, którego przyjęcie przez członków powinno być w pełni świadome.

2. Przedstawiciel stowarzyszenia zwykłego ponosi szczególne ryzyko

Stowarzyszenie zwykłe może być reprezentowane przez przedstawiciela lub zarząd. Podejmowanie czynności przekraczających zakres zwykłego zarządu wymaga uprzedniej zgody wszystkich członków oraz pełnomocnictwa.

Lista czynności przekraczających zwykły zarząd obejmuje, m.in.:

  • kredyt, pożyczkę, poręczenie, przejęcie długu, zobowiązania powyżej 10 000 zł,
  • nabycie lub zbycie nieruchomości.

Jeśli przedstawiciel nie uzyska ww. zgody – odpowiada osobiście.

3. Odpowiedzialność członków nie znika nawet po przekształceniu

Ustawa przewiduje, że członkowie odpowiadają na dotychczasowych zasadach, solidarnie ze stowarzyszeniem za zobowiązania powstałe przed dniem przekształcenia, przez okres roku. Czyli nawet jeśli stowarzyszenie zwykłe przekształci się w rejestrowe – odpowiedzialność członków nie znika.

4.  Stowarzyszenie zwykłe nie może:

  • prowadzić działalności gospodarczej,
  • prowadzić odpłatnej działalności pożytku publicznego,
  • tworzyć oddziałów,
  • być członkiem innych stowarzyszeń,
  • ubiegać się o status OPP.

Wydaje się, że takie rozwiązanie prawne jest prawidłowe w tym sensie, że konstrukcja odpowiedzialności członków jest tak ryzykowna, że ograniczenie skali działania chroni obywateli przed konsekwencjami finansowymi.

5. Zalety stowarzyszenia rejestrowego

Stowarzyszenie rejestrowe jest bezpieczniejsze, stabilniejsze i bardziej profesjonalne.

Stowarzyszenie rejestrowe ma pełną osobowość prawną

Może działać bez przerzucania ryzyka na członków.

Może prowadzić działalność gospodarczą

Stowarzyszenie zwykłe ma ustawowy zakaz.

Może prowadzić odpłatną działalność pożytku publicznego

Stowarzyszenie zwykłe – nie.

Może tworzyć oddziały terenowe

Stowarzyszenie zwykłe działa zawsze jako jedna jednostka.

Może być członkiem innych organizacji

Stowarzyszenie zwykłe – nie.

Może ubiegać się o status OPP

A więc: 1,5% podatku, większe granty, wyższa wiarygodność.

Stowarzyszenie zwykłe nie ma takiej możliwości.

Członkowie zarządu co do zasady nie odpowiadają za długi stowarzyszenia

To fundamentalna przewaga.

Dlaczego blogerzy pomijają temat odpowiedzialności?

✔ Stowarzyszenie zwykłe jest łatwe do opisania

3 osoby, regulamin, starosta – koniec.

✔ Odpowiedzialność jest trudniejsza do wyjaśnienia

A jeszcze trudniejsza do sprzedania jako „prosty sposób na działanie społeczne”.

✔ Wiele poradników powiela treści bez analizy ustawy

✔ „Uproszczona forma” brzmi atrakcyjnie

Ale uproszczona forma nie oznacza uproszczonego ryzyka.

Podsumowanie

Stowarzyszenie zwykłe jest uproszczone tylko organizacyjnie – prawnie jest formą o skrajnie wysokim ryzyku dla członków, podczas gdy stowarzyszenie rejestrowe daje większe możliwości działania i chroni członków przed odpowiedzialnością majątkową.

 

Wpis ma charakter ogólny, popularyzatorski i nie stanowi porady prawnej. W związku z tym autor nie ponosi odpowiedzialności za wykorzystanie treści wpisu. W celu uzyskania pomocy prawnej w indywidualnej sprawie proszę o kontakt telefoniczny lub emailowy.

Odpowiedzialność zarządu stowarzyszenia zarejestrowanego w rejestrze stowarzyszeń

Zarząd stowarzyszenia jest organem, który prowadzi sprawy organizacji, reprezentuje ją na zewnątrz i odpowiada za zgodność działania z prawem oraz statutem. W praktyce oznacza to, że członkowie zarządu nie tylko „zarządzają”, ale również ponoszą odpowiedzialność — cywilną, organizacyjną, a w niektórych sytuacjach nawet karną.

Odpowiedzialność zarządu — zasada ogólna

Stowarzyszenie zarejestrowane w KRS jest osobą prawną. To oznacza, że:

  • za zobowiązania stowarzyszenia odpowiada samo stowarzyszenie,
  • członkowie stowarzyszenia ani zarządu co do zasady nie odpowiadają własnym majątkiem.

To jednak tylko punkt wyjścia. W praktyce istnieje wiele sytuacji, w których odpowiedzialność członków zarządu jednak powstaje.

Członek zarządu odpowiada za szkodę wyrządzoną stowarzyszeniu lub osobie trzeciej, jeśli działał:

  • bezprawnie,
  • ponosi winę,
  • a jego działanie spowodowało szkodę.

Przykład: naruszenie prawa lub statutu, które wywołało szkodę, np. brak kontroli nad wydatkami, nieprawidłowe rozliczenia projektów.

Osobno rozpatrywać przy tym trzeba odpowiedzialność w trakcie likwidacji, gdy działa likwidator.

Jak zarząd może zabezpieczyć się przed odpowiedzialnością?

✔ Prowadzić pełną dokumentację

Uchwały, protokoły, rejestry, sprawozdania.

✔ Działać zgodnie ze statutem

Statut to „konstytucja” stowarzyszenia.

✔ Zgłaszać zmiany do KRS na bieżąco

Brak aktualizacji = ryzyko odpowiedzialności.

✔ Powoływać komisję rewizyjną

Nadzór wewnętrzny chroni zarząd.

✔ Wprowadzić procedury wewnętrzne

Obieg dokumentów, zasady wydatkowania, zasady zwoływania walnego.

✔ W razie wątpliwości — konsultować decyzje

Z prawnikiem lub księgowym.

 

 

Wpis ma charakter ogólny, popularyzatorski i nie stanowi porady prawnej. W związku z tym autor nie ponosi odpowiedzialności za wykorzystanie treści wpisu. W celu uzyskania pomocy prawnej proszę o kontakt telefoniczny lub e-mailowy.

 

 

 

Działka budowlana w ewidencji, ale rolna w planie – czy podlega ograniczeniom ustawy o kształtowaniu ustroju rolnego przy podziale?

Temat jest bardzo ważny, bo w obrocie prawnym wciąż myli się użytek z ewidencji z przeznaczeniem w planie – a to prowadzi do błędnych wniosków:

  • urzędy błędnie powołują się na ewidencję,
  • strony postępowań sądowych obawiają się UKUR,
  • pełnomocnicy spotykają się z nieprawidłowymi interpretacjami,
  • biegli czasem mylą użytek z przeznaczeniem.

W praktyce obrotu nieruchomościami często spotykamy działki, które w ewidencji gruntów widnieją jako tereny mieszkaniowe, zurbanizowane tereny niezabudowane czy  inne tereny zabudowane, ale w miejscowym planie zagospodarowania przestrzennego mają przeznaczenie rolne. To rodzi pytanie: czy taka działka podlega ograniczeniom ustawy o kształtowaniu ustroju rolnego (UKUR) przy podziale – także podziale sądowym?

Odpowiedź jest jednoznaczna: NIE. O tym, czy nieruchomość jest „rolna” w rozumieniu UKUR, decyduje wyłącznie jej przeznaczenie w planie miejscowym, a nie użytek w ewidencji gruntów.

1. Użytek w ewidencji gruntów ≠ przeznaczenie terenu

Plan miejscowy określa stan prawny – przeznaczenie terenu (np. MN, RM, R, U). Natomiast ewidencja gruntów obejmuje informacje o użytkach gruntowych, czyli o faktycznym sposobie korzystania i to post factum nie kształtując nowego stanu.

2. UKUR wprost odwołuje się do przeznaczenia w planie – nie do ewidencji

Zgodnie z tą ustawą „Nieruchomość rolna, jest to nieruchomość, która jest lub może być wykorzystywana do prowadzenia działalności rolniczej, z wyłączeniem nieruchomości położonych na obszarach przeznaczonych w planach miejscowych na cele inne niż rolne.”

Jeżeli działka ma przeznaczenie rolne w planie, to jest nieruchomością rolną na potrzeby podziału. Jeżeli działka ma przeznaczenie nierolne w planie, to nie jest nieruchomością rolną.

O statusie działki decyduje plan miejscowy, a podział sądowy nie podlega UKUR.

Wpis ma charakter ogólny, popularyzatorski i jest aktualny na dzień dokonania. Dlatego autor nie odpowiada za wykorzystanie treści wpisu w indywidualnej sprawie. W celu uzyskania indywidualnej pomocy prawnej proszę o kontakt telefoniczny lub emailowy.

Czy odmowę przeliczenia emerytury można zaskarżyć do Sądu?

Część emerytów ma prawo domagać się przeliczenia emerytury bez pomniejszania jej o pobrane wcześniej świadczenia, a odmowa ZUS może być skutecznie zaskarżona do sądu. Po wyrokach Trybunału Konstytucyjnego, zwłaszcza 140/20 sądy wielokrotnie rozpatrywały sprawy sporne z ZUS w sprawach odmowy przeliczenia emerytury. Z reguły ZUS odmawia przeliczenia, powołując się na własne „interpretacje” warunków lub na wąskie rozumienie skutków wyroków TK, sądy natomiast często uznają takie odmowy za bezpodstawne i zobowiązują ZUS do przeliczenia świadczenia.

Kogo dotyczy wyrok Trybunału Konstytucyjnego SK 140/20 z 4 czerwca 2024 r.? Wyrok dotyczy osób, które pobierały wcześniejszą emeryturę (np. z tytułu pracy w szczególnych warunkach, nauczycielską, pomostową, górniczą, itp.) i które złożyły wniosek o tę wcześniejszą emeryturę przed 6 czerwca 2012 r. Chodzi o sytuację, w której później – po osiągnięciu powszechnego wieku emerytalnego – ZUS pomniejszył ich emeryturę powszechną o kwoty wcześniej pobranych świadczeń. Trybunał uznał, że to pomniejszenie było niezgodne z Konstytucją dla osób, które:

1. Złożyły wniosek o wcześniejszą emeryturę przed 6 czerwca 2012 r.

(bo wtedy nie mogły przewidzieć, że prawo się zmieni i ich przyszła emerytura zostanie obniżona)

2. Pobierały tę wcześniejszą emeryturę na podstawie przepisów wymienionych w art. 25 ust. 1b ustawy o FUS

3. Osiągnęły powszechny wiek emerytalny po 31 grudnia 2012 r.

czyli już po wejściu w życie nowelizacji, która wprowadziła pomniejszenie.

Co Trybunał uznał za niekonstytucyjne?

Trybunał stwierdził, że:

„Art. 25 ust. 1b (…) w zakresie, w jakim dotyczy osób, które złożyły wniosek (…) przed 6 czerwca 2012 r., jest niezgodny z art. 67 ust. 1 w związku z art. 2 Konstytucji.”

Czyli: nie można było obniżać emerytury powszechnej osobom, które podjęły decyzję o wcześniejszej emeryturze zanim w ogóle pojawił się przepis o pomniejszeniu.

Trybunał uznał, że:

1. Państwo nie może zmieniać zasad wstecz

Osoby, które przeszły na wcześniejszą emeryturę przed 6 czerwca 2012 r., nie mogły przewidzieć, że ich przyszła emerytura powszechna zostanie obniżona.

2. Naruszono zasadę zaufania do państwa

Ludzie podejmowali decyzję w określonym stanie prawnym, a później zostali zaskoczeni negatywną zmianą.

3. Naruszono prawo do zabezpieczenia społecznego

Bo obniżono świadczenie, które miało być wypłacane po osiągnięciu wieku emerytalnego.

To jest analogiczna sytuacja do słynnego wyroku P 20/16 (kobiety z rocznika 1953), ale SK 140/20 dotyczy szerszej grupy – także mężczyzn i innych roczników, o ile spełniają powyższe warunki.

Co daje ten wyrok?

Osoby spełniające warunki mogą:

  • żądać ponownego przeliczenia emerytury powszechnej,
  • żądać wyrównania za okres wstecz,
  • powołać się na wyrok TK w postępowaniu przed ZUS lub sądem.

 

Aktualnie trwają prace legislacyjne nad projektem ustawy, która miałaby umożliwić systemowe rozwiązanie problemu. Na dzień dzisiejszy proponowane unormowania nie są tak korzystne jak wyroki sądów dla emerytów. Ostateczny kształt ustawy nie jest jeszcze znany.

 

Wpis ma charakter ogólny, popularyzatorski i nie stanowi porady w konkretnej sprawie. Dlatego autor nie podnosi odpowiedzialności za wykorzystanie treści wpisu. W celu uzyskania indywidualnej pomocy prawnej proszę o kontakt telefoniczny lub emailowy.

Jakie ryzyka niesie brak pomocy prawnika przy sporządzaniu umowy z konsumentem i rozpatrywaniu reklamacji?

W relacjach z konsumentami przedsiębiorca działa w jednym z najbardziej regulowanych obszarów prawa. Ustawy, dyrektywy unijne, obowiązki informacyjne, terminy, formalności – to wszystko tworzy gęstą sieć przepisów, które mają chronić konsumenta. Niestety, każdy błąd po stronie przedsiębiorcy może oznaczać realne koszty: finansowe, wizerunkowe, a czasem nawet prawne. Właśnie dlatego brak wsparcia prawnika przy tworzeniu umów i obsłudze reklamacji bywa ryzykowny. Poniżej przedstawiam najważniejsze zagrożenia, które warto znać.

1. Nieważność lub bezskuteczność części umowy

Jeśli umowa zawiera klauzule sprzeczne z prawem konsumenckim, mogą zostać uznane za niedozwolone postanowienia umowne (klauzule abuzywne). W konsekwencji  konsument może dochodzić roszczeń, powołując się na wadliwość umowy.

2. Sankcje finansowe i administracyjne

Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów może nałożyć na przedsiębiorcę karę za stosowanie praktyk naruszających zbiorowe interesy konsumentów. Maksymalna kara za poszczególne naruszenia, jaką Prezes UOKiK może nałożyć na przedsiębiorcę, to 10 proc. jego rocznego obrotu.

3. Spory z konsumentami i koszty obsługi

Źle skonstruowana umowa lub nieprawidłowo rozpatrzona reklamacja często prowadzą do:

  • eskalacji konfliktu,
  • konieczności zwrotu pieniędzy,
  • kosztów mediacji lub postępowania sądowego,
  • utraty czasu i zasobów firmy.

Profesjonalnie przygotowane dokumenty i procedury minimalizują takie sytuacje.

4. Negatywny wpływ na wizerunek marki

W dobie mediów społecznościowych jeden źle obsłużony klient może wywołać efekt domina. Opinie o nieuczciwych zapisach w umowie czy odrzucaniu reklamacji bez podstawy prawnej mogą:

  • obniżyć zaufanie do marki,
  • zwiększyć koszty marketingu i PR.

5. Ryzyko niezgodności z aktualnymi przepisami

Prawo konsumenckie zmienia się dynamicznie – przykładem są:

  • dyrektywa Omnibus,
  • dyrektywa towarowa,
  • dyrektywa cyfrowa,
  • zmiany w rękojmi i gwarancji.

Brak wsparcia prawnika oznacza ryzyko, że przedsiębiorca będzie działał według nieaktualnych zasad, co może prowadzić do sankcji i sporów.

7. Brak ochrony interesów przedsiębiorcy

Samodzielne pisanie umów często kończy się tym, że przedsiębiorca nie wykorzystuje możliwości, które daje prawo.

 

Wpis ma charakter popularyzatorski i nie stanowi porady prawnej. W związku z tym autor nie ponosi odpowiedzialności za wykorzystanie treści  wpisu. W celu uzyskania indywidualnej pomocy prawnej, proszę o kontakt telefoniczny lub emailowy.

 

Nowelizacja „prawa holdingowego”

W praktyce rynkowej liczne struktury kapitałowe funkcjonowały jako operacyjnie zintegrowane układy gospodarcze, realizujące wspólne cele biznesowe i prowadzące skoordynowaną politykę zarządczą, lecz nie korzystały z formalnego reżimu holdingowego.

Powodem była nadmierna sztywność obowiązujących regulacji, wysoki poziom obciążeń dokumentacyjnych oraz istotne ryzyka odpowiedzialności po stronie podmiotu dominującego, które czyniły formalne wejście w model holdingowy nieefektywnym z perspektywy zarządczej i compliance.

Do zmiany aktualnej sytuacji ma prowadzić reforma KSH.
Zmiany mają obejmować:

1. Usunięcie z KSH obecnego działu o grupach spółek oraz rezygnację z dotychczasowego modelu regulacji.

2. Likwidację mechanizmu wiążącego polecenia wydawanego przez spółkę dominującą.

3. Wprowadzenie nowej definicji grupy spółek, opartej na realnej współpracy, skoordynowanym zarządzaniu i wspólnej strategii.

4. Możliwość działania spółki zależnej z uwzględnieniem interesu grupy, nawet jeśli krótkoterminowo pogarsza to jej wyniki.

5. Zaostrzenie odpowiedzialności spółki dominującej wobec wierzycieli, gdy działania w interesie grupy doprowadzą do niewypłacalności spółki zależnej.

 

Dopóki projekt nie uzyska odzwierciedlenia w ustawie, jego wersja nie jest ostateczna. Warto więc na bieżąco śledzić jego losy.

Wpis ma charakter popularyzatorski i nie stanowi porady w konkretnej sprawie. W celu uzyskania indywidualnej pomocy prawnej proszę o kontakt telefoniczny lub emaliowy.

Egzekucja świadczeń na rzecz rodziny z nieruchomości zamieszkanej przez dziecko będące członkiem tej rodziny

Komornik może prowadzić egzekucję z szerokiego katalogu składników majątku, w tym także z nieruchomości. Szczególną sytuacją jest egzekucja z nieruchomości, w której mieszkają małoletnie dzieci pośrednio uprawnione jako członkowie rodziny do świadczenia z art 27 Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego. Dotyczy to sytuacji, gdy jeden z rodziców nie łoży na utrzymanie dzieci, a jest właścicielem nieruchomości, w której dzieci mieszkają, może zostać pozwany o zapłatę pieniędzy potrzebnych na utrzymanie rodziny. Sąd w takiej sprawie orzeka wyrokiem. Gdy Sąd zasądzi  od rodzica uchylającego się od obowiązków pewne kwoty pieniężne, których nie można wyegzekwować w inny sposób, rodzi się pytanie, czy egzekucja z nieruchomości zamieszkanej przez uprawnioną rodzinę w opisanej sytuacji nie jest sprzeczna z dobrem tej rodziny.

Konstytucja (art. 72 ust. 1) i Kodeks rodzinny i opiekuńczy (art. 3 kro) nakazują organom państwa kierować się dobrem dziecka. Jednak w postępowaniu egzekucyjnym brak jest przepisu, który wprost zakazywałby sprzedaży lub licytacji nieruchomości zamieszkiwanej przez małoletnich pośrednio uprawnionych do świadczeń z art. 27 kro. Ochrona dziecka w tym kontekście jest niewystarczająca. Wynika ona dziś jedynie pośrednio z:

– obowiązku zapewnienia lokalu socjalnego przy eksmisji (ustawa o ochronie praw lokatorów),

– ogólnej zasady dobra dziecka,

– oceny sądu przy przysądzeniu własności.

W praktyce komornik może zająć nieruchomość, a postępowanie egzekucyjne toczy się dalej, choć jego finał – licytacja i eksmisja – jest trudny do przewidzenia. Dziecko nie ma gwarancji, że do takiej sytuacji nie dojdzie. Brakuje przepisu, który jasno stwierdzałby, że nieruchomość będąca jedynym miejscem zamieszkania małoletniego nie może być przedmiotem egzekucji świadczeń alimentacyjnych, które mają służyć właśnie jego dobru.

Dochodzi więc do paradoksalnej sytuacji, że egzekucja w imię dobra dziecka może to dobro naruszać. Świadczenia z art. 27 kro mają bowiem zapewnić rodzinie (pośrednio dziecku) środki do życia. Tymczasem egzekucja tych świadczeń może prowadzić do utraty przez dziecko dachu nad głową. W obecnym stanie prawnym to sąd musi „ratować sytuację”, oceniając, czy sprzedaż nieruchomości naruszy dobro dziecka. Brakuje jednak jasnych kryteriów tej oceny, co może prowadzić do niepewności i nierówności.

W wielu państwach europejskich obowiązuje zasada, że nieruchomość będąca jedynym miejscem zamieszkania dziecka jest wyłączona spod egzekucji alimentów na ich rzecz, chyba że istnieje alternatywne, bezpieczne miejsce zamieszkania. W Polsce takiego przepisu nie ma.

Wprowadzenie regulacji, która wyłączałaby spod egzekucji nieruchomość zamieszkiwaną przez małoletnich pośrednio uprawnionych do świadczeń z art. 27 kro, albo uzależniała egzekucję od zapewnienia dziecku równorzędnego lokalu, byłoby zgodne z konstytucyjną zasadą ochrony praw dziecka i eliminowałoby obecny paradoks prawny.

Nasuwa się wniosek, że dobro dziecka nie powinno być chronione jedynie „pośrednio” i „w miarę możliwości”. W sprawach egzekucyjnych potrzebna jest jasna, jednoznaczna norma, która wprost zakazuje prowadzenia egzekucji z nieruchomości będącej jedynym miejscem zamieszkania małoletniego. Dopóki takiego przepisu nie ma, dziecko pozostaje w sytuacji prawnej, w której jego podstawowe potrzeby – bezpieczeństwo i stabilność mieszkaniowa – mogą zostać zagrożone w imię egzekwowania świadczeń, które mają te potrzeby zaspokajać.

Wpis ma charakter popularyzatorski i nie stanowi porady prawnej w indywidualnej sprawie. Dlatego autor nie ponosi odpowiedzialności za wykorzystanie treści wpisu. W celu uzyskania pomocy prawnej proszę o kontakt telefoniczny lub emailowy.

Doniosłe skutki wyroku TSUE z 11.2.2026, T-689/24

W Polsce obowiązuje zasada z art. 86 ust. 10b pkt 1 ustawy o VAT, że:
• prawo do odliczenia VAT powstaje dopiero w okresie, w którym podatnik otrzymał fakturę,
• nawet jeśli dostawa towaru lub usługi była wcześniej,
• i nawet jeśli sprzedawca rozliczył VAT wcześniej.
Oznacza to, że sprzedawca płaci VAT w jednym miesiącu, a nabywca może go odliczyć dopiero później. W praktyce podatnik przez pewien czas finansuje VAT bez odliczenia podatku naliczonego.

Co orzekł Trybunał UE?
Trybunał uznał, że:
• jeśli podatnik miał fakturę w momencie składania deklaracji,
• i mógł ją ująć,
• to nie można mu zabronić odliczenia VAT za okres, w którym powstało prawo do odliczenia.
Istotne jest więc to, czy faktura była dostępna przy składaniu deklaracji, a nie to, kiedy dokładnie dotarła. Trybunał stwierdził, że polskie przepisy nadmiernie premiują fiskusa zmuszając podatnika sprzecznie z prawem unijnym do czasowego finansowania VAT. Zgodnie z dyrektywą podatnik może odliczyć VAT już za marzec, jeśli faktura była dostępna przy składaniu deklaracji.

Co to oznacza dla podatników?
1. Można wznowić stare postępowania:
• jeśli podatnik przegrał sprawę o „zbyt wczesne” odliczenie VAT,
• może złożyć wniosek o wznowienie postępowania,
• ma na to miesiąc od publikacji wyroku TSUE.
Można odzyskać zapłacone zaległości i odsetki, jeśli podatnik rozliczał się prawidłowo w świetle dyrektywy, a musiał zapłacić wyższy podatek z odsetkami.

2. Można odliczać VAT wcześniej w bieżących rozliczeniach
Podatnicy mogą:
• odliczać VAT w okresie powstania prawa do odliczenia,
• nawet jeśli faktura dotarła później,
• o ile była dostępna przy składaniu deklaracji.
To jest zgodne z prawem unijnym, nawet jeśli polski przepis mówi inaczej.

Podatnicy mają teraz bardzo mocne argumenty w ewentualnych dalszych sporach z fiskusem, choć najprawdopodobniej dojdzie do zmiany prawa na korzyść podatników.

 

Wpis ma charakter popularyzatorski i nie stanowi porady prawnej. W związku z tym autor nie ponosi odpowiedzialności za wykorzystanie treści tekstu. W celu uzyskania pomocy uwzględniającej indywidualne okoliczności, proszę o kontakt telefoniczny lub emailowy.

Zmiana stawek urzędowych za mediację

Rozporządzeniem Ministra Sprawiedliwości z dnia 12 lutego 2026 r. opublikowanym 16 lutego zmienione zostały stawki urzędowe za mediację ze skierowania Sądu. Celem rozporządzenia jest dopasowanie wysokości stawek mediatorów do realiów gospodarczych.

W sprawach o prawa majątkowe o wartości 200.000 zł wynoszą one 2% nie więcej niż 4.000 zł  nie mniej niż 300 zł. W przypadku praw o wyższej wartości dodatkowo 1 % od nadwyżki ponad 200.000 zł nie więcej niż 8.000 zł. Wynagrodzenie mediatora podwyższa się o VAT, jeśli podlega temu podatkowi.

https://dziennikustaw.gov.pl/D2026000017001.pdf?fbclid=IwY2xjawQA-rlleHRuA2FlbQIxMABicmlkETBFS3RmQ3hwZloyanA3UkFNc3J0YwZhcHBfaWQQMjIyMDM5MTc4ODIwMDg5MgABHr3YcmxV6OkFHKl7_HaDiAuYlAlP_0tY79iGtRTmcQRiAMyOGkodH2XrjdB2_aem_gAGc9fYXh4-MPk7IMWu0Kg

 

 

Sąd powinien zbadać z urzędu abuzywność umowy o kredyt konsumencki c-377/14

Zgodnie z utrwalonym orzecznictwem sąd krajowy jest zobowiązany do zbadania z urzędu, czy dane warunki umowy wchodzące w zakres stosowania dyrektywy 93/13 mają nieuczciwy charakter, i do tego, by dokonawszy takiego badania, zniwelować brak równowagi między konsumentem a przedsiębiorcą, o ile sąd ów posiada niezbędne ku temu informacje na temat stanu prawnego i faktycznego (wyrok z dnia 1 października 2015 r., ERSTE Bank Hungary, C‑32/14, EU:C:2015:637, pkt 41 i przytoczone tam orzecznictwo).

W sprawie C-377/14 Trybunał orzekł, że dla zapewnienia ochrony zamierzonej we wspomnianej dyrektywie nierówność występująca pomiędzy pozycją konsumenta i pozycją przedsiębiorcy może zostać zrównoważona jedynie poprzez pozytywną interwencję niezależnego od stron umowy sądu rozpoznającego sprawę (zob. podobnie wyrok z dnia 27 lutego 2014 r., Pohotovosť, C‑470/12, EU:C:2014:101, pkt 40 i przytoczone tam orzecznictwo). W związku z tym art. 7 ust. 1 dyrektywy 93/13 należy interpretować w ten sposób, że stoi on na przeszkodzie stosowaniu uregulowania krajowego, takiego jak rozpatrywane w postępowaniu głównym, które w kontekście postępowania upadłościowego nie zezwala sądowi, przed którym toczy się owo postępowanie, na badanie z urzędu ewentualnie nieuczciwego charakteru warunków umowy, z której wywodzone są wierzytelności zgłoszone w odnośnym postępowaniu upadłościowym, nawet jeśli sąd ten dysponuje niezbędnymi ku temu informacjami na temat stanu prawnego i faktycznego.

 

Wpis ma charakter popularyzatorski, nie może więc stanowić porady prawnej dotyczącej konkretnej sprawy. W celu uzyskania pomocy prawnej w indywidualnej sprawie, proszę o kontakt telefoniczny lub mailowy.